BayArena
fot. www.bayer04.de

Nie można pozostawić bez komentarza tego, co usłyszeliśmy w drugiej połowie meczu SC Freiburg – Bayer 04 Leverkusen. Życzylibyśmy sobie, by na przyszłość dzisiejszy komentator (nawet nie chce mi się sprawdzać, kto dokładnie nim był), przynajmniej starał się ukryć swoją radość z faktu, że Stefan Kiessling złapał się za nogę i zaczął przez dłuższy czas utykać.

Rozumiem, że wszystkim zależy na tym, by kariera Arkadiusza Milika w Bayerze szybko nabrała rozpędu. Nasza redakcja i kibice Bayeru – dziś także trzymali kciuki za debiut młodego Polaka.

Nie można jednak publicznie okazywać swojego zadowolenia z faktu, iż niemiecki napastnik Bayeru może za chwilę zgłosić konieczność zejścia z boiska (przez co mógłby na nim pojawić się Polak).

A tłumaczenie się tym, że zdarzają się historie, iż gwiazdy rodzą się dzięki nieszczęściu innych – było karygodne i żenujące. Podobnie, jak skupianie się w trakcie kolejnych minut na tym, że Kiessling ciągle utyka.

Trochę szacunku do piłkarzy, bo to też ludzie. Trochę szacunku do kibiców, dla których najważniejsza jest forma i zdrowie każdego piłkarza, nie tylko wybranych. Z nieszczęść ludzi nie wypada się cieszyć. Nie wypada przed tysiącami ludzi oglądających transmisję.

Życzymy Arkowi Milikowi wielkiej kariery. Bo wiemy, że właśnie dzięki swoim umiejętnościom zasługuje na grę na boiskach Bundesligi… – a nie dlatego, że zrobi się na nich miejsce, przez czyjąś ewentualną kontuzję.