BayArena
fot. www.bayer04.de

Poprzedni sezon niewątpliwie obfitował w nadmiar wrażeń – niestety, emocje nie zawsze były pozytywne. Niemniej, przed kolejnymi rozgrywkami wypadałoby podsumować ostatni rok w wykonaniu Aptekarzy. Tym razem skupimy się na ocenie postawy poszczególnych zawodników die Werkself.

O ile drużyna przynajmniej do połowy sezonu spisywała się nienagannie (jeśli zapomnimy o blamażach z Eintrachtem Braunschweig czy Werderem Bremen), o tyle indywidualnie sprawa wyglądała słabo. Schalke czy Borussia, a więc nasi docelowi rywale w walce o Ligę Mistrzów, chwaleni byli za miłą dla oka grę, czy to jako zespół, czy jako suma indywidualności. Bayer w tym kontekście wypadał blado – właściwie poza Berndem Leno (cały sezon) i Sidneyem Samem (tylko jesienią) nikt nie wyróżniał się swymi umiejętnościami. Były oczywiście pojedyncze przebłyski geniuszu, jak na przykład występ Robbiego Kruse przeciwko Mainz, ale generalnie Bayer postrzegany był jako drużyna przeciętnych rzemieślników, która ponad ową przeciętność wybija się jedynie dzięki grze zespołowej. Już nawet Borussia Mönchengladbach była wymieniana jako drużyna grająca z większym polotem.

Jak by nie było – kilka postaci z naszego zespołu zasługuje na wyróżnienie. Możecie na nich głosować w sondzie, w której wybieramy Aptekarza sezonu. Co z pozostałymi?

Bernd Leno – 34 występy w lidze, wszystkie w pełnym wymiarze czasowym. Wielokrotnie ratował nam wynik spektakularnymi interwencjami. Zasłynął jako „Elfmeterkiller” – obronił pięć na osiem rzutów karnych. Coraz rzadziej zdarzają mu się pomyłki. Między słupkami imponuje pewnością siebie, pomimo wciąż względnie młodego wieku. Absolutny numer jeden w bramce Bayeru, choć wciąż pomijany przy powołaniach do reprezentacji Niemiec. Ocena: 10/10.

David Yelldell – kolejny zmarnowany sezon. 15 razy na ławce rezerwowej pierwszej drużyny, 6 występów w Regionallidze w zespole Bayeru U23, w których specjalnie dobrze się nie spisał. Bronił w finale „Wintercupu” w Düsseldorfie, gdzie obronił nawet rzut karny. Wydawało się, że zarząd pożegna się z nim po sezonie, tymczasem nieoczekiwanie przedłużono z nim kontrakt na kolejne dwa lata. Perspektywy na to, że zagra w przyszłym sezonie w lidze – marne. Ocena: brak.

Andrés Palop – doświadczony Hiszpan przybył do Leverkusen, by spędzić w Bayerze ostatni sezon w swej bogatej karierze. Gdyby dołączył do zespołu, powiedzmy, pięć lat temu, walczyłby z Leno o pozycję numer jeden. Tymczasem z miejsca pogodził się z rolą zmiennika. Ani jednego oficjalnego występu dla Aptekarzy. Z faktu jego pozyskania możemy mieć jednak korzyść w przyszłości: w jednej z drużyn juniorskich Bayeru występuje jego syn, Jorge. Naturalnie jako bramkarz. Ocena: brak.

Niklas Lomb – 28 występów w Regionallidze. Gdyby drużyna rezerw nie była likwidowana, mógłby liczyć na stałe występy, choć z drugiej strony chyba nawet wtedy, ze względu na swój potencjał, powinien odejść na wypożyczenie. Podobno zawodnik niedawno zadeklarował, że z chęcią przystałby na taką propozycję. Ocena: brak.

Ömer Toprak – ma za sobą niezwykle udany rok. Wybrany – obok Bernda Leno – do jedenastki sezonu kickera. W lidze zaliczył 28 występów i zdobył bramkę – w ostatnim meczu z Werderem. Strzeleckie popisy podczas zapędzania się pod bramkę rywali przy stałych fragmentach gry znacznie lepiej wychodziły mu w Lidze Mistrzów, gdzie pokonywał golkiperów Manchesteru United i Realu Sociedad. W zeszłym roku podpisał nowy kontrakt z Bayerem, co jest tym ważniejsze, że jeśli utrzyma swoją dyspozycję, z pewnością niebawem zainteresuje się nim któryś z mocniejszych klubów. Ocena: 9.

Emir Spahic – kiepsko zaczął sezon, ale na wiosnę zaczął grać coraz solidniej – paradoksalnie wtedy, kiedy Bayer był trapiony przez gigantyczny kryzys. Cieniem na jego ogólną postawę kładą się występy z topowymi europejskimi drużynami: zaliczył katastrofalne mecze z Manchesterem United w Lidze Mistrzów, niezbyt dobrze wyszło mu również pierwsze spotkanie z Paris Saint-Germain, w którym otrzymał dyskusyjną czerwoną kartkę. Spahic ma gorącą krew i nieco zbyt łatwo traci nad sobą panowanie, co objawia się głupimi, niesportowymi zagraniami – przykładem może być spotkanie z Borussią w Dortmundzie, pod koniec którego uderzył Henrikha Mkhitaryana, za co został ukarany czerwoną kartką. Po tym incydencie został zawieszony na trzy mecze. W Bundeslidze 27 występów i 2 gole – oba w wiosennym spotkaniu z 1.FC Nürnberg. O tym, że potrafi grać w ofensywie, może świadczyć również jego piękna asysta w przegranym przez Bayer meczu z Hoffenheim, gdy z lewego skrzydła idealnie zacentrował do Stefana Kiesslinga. Ocena: 7.

Philipp Wollscheid – deklarował niedawno, że nie wyklucza zmiany barw klubowych. Zawodnik ma prawo czuć się rozżalony: w tym sezonie zagrał wprawdzie w 20 meczach ligowych, jednak zaledwie 13 z nich rozpoczynał w pierwszym składzie. Wchodząc, zazwyczaj pojawiał się na ostatnie minuty, gdy Bayer bronił końcowego rezultatu. Zanotował trzy występy w Pucharze Niemiec, w tym jeden całkiem niezły w 1/8 finału z Freiburgiem, gdy rozpaczliwą interwencją na linii bramkowej uratował Bayer od straty gola. Czterokrotnie dane mu było zagrać w Lidze Mistrzów. Zeszłoroczny pewniak do miejsca w składzie przegrał rywalizację z Emirem Spahiciem. Ocena: 5.

Malcolm Cacutalua – tak naprawdę nie wiemy o nim zbyt wiele. W tym sezonie 5 razy na ławce w meczach Bundesligi. Zazwyczaj występował w drużynie rezerw, gdzie dał się poznać jako twardo grający obrońca: aż 8 razy karany był żółtą kartką. Najjaśniejszym momentem w zeszłym roku był dla niego z pewnością gol dla młodzieżowej reprezentacji Niemiec. W przyszłym sezonie oglądać go będziemy na boiskach 2. Bundesligi – został wypożyczony na dwa lata do Greuther Fürth. Ocena: brak.

Roberto Hilbert – kibicom Bayeru przysporzył kilku siwych włosów na głowie, często prokurując rzuty karne. Niezły początek wiosny, szczególnie jeśli chodzi o jego grę w ofensywie. Potrafi dobrze dośrodkować piłkę, ruszyć dynamicznie do przodu, ale… wydaje się, że Bayer to dla niego mimo wszystko zbyt wysokie progi. Zazwyczaj przegrywał rywalizację z Giulio Donatim. Sporo mówi się o jego powrocie do Besiktasu Stambuł. W Bundeslidze 15 razy w pierwszym składzie plus jeden występ jako zmiennik. Strzelił bramkę w kwietniowym meczu z Nürnberg, ustalając wynik na 1-4 dla Aptekarzy. Ocena: 4.

Giulio Donati – miał wypełnić lukę po Danielu Carvajalu, który po fenomenalnym sezonie powrócił do Realu Madryt. Wyszło mu to raczej średnio. Donati gra solidnie w defensywie, ale jest za mało dynamiczny w ataku. Potrafi jednak całkiem nieźle dośrodkować. Zwrócił na siebie uwagę mocnych drużyn z Serie A: zainteresowanie nim wyrażały ostatnio AS Roma i Fiorentina. Jednak, jak twierdzi Rudi Völler, Donati jest Aptekarzom potrzebny. Niewykluczone, że w przyszłym sezonie Bayer sprowadzi mu bardziej wymagającego rywala do gry w pierwszym składzie, niż Roberto Hilbert. Ocena: 6.

Sebastian Boenisch – w tym sezonie tradycyjnie spotkał się z ogromną krytyką. W większości przypadków – zasłużoną. Niemniej, gdy jego pozostanie w klubie zdaniem mediów wisiało na włosku, Sebastian wziął się za siebie i zaliczył kapitalną końcówkę sezonu. W Bundeslidze 25 występów, wszystkie w pierwszym składzie. Pewnie byłoby ich więcej, gdyby nie kontuzja, która przydarzyła mu się jesienią. Zdobył trzy bramki, ale na jego konto została zapisana tylko jedna: po pięknej bombie w otwierającym sezon meczu z Freiburgiem w górę powędrowała chorągiewka bocznego arbitra; z kolei w wyjazdowym spotkaniu ze Stuttgartem Polak zdobył gola Danielem Schwaabem. Swoje jedyne „prawdziwe” trafienie, zaliczył w meczu, w którym za strzelanie goli wzięli się obrońcy, czyli w wyjazdowej potyczce z 1.FC Nürnberg. Ocena: 5.

Andrés Guardado – miał wnieść jakość do gry, szybko jednak przegrał rywalizację z Boenischem. Fatalny debiut przeciwko Kaiserslautern w Pucharze Niemiec, gdzie w dogrywce sprezentował rywalom rzut karny. Nie pokazał na boisku właściwie nic, co miałoby przemawiać za jego wykupem z Valencii. Ocena: 2.

Konstantinos Stafylidis – zaliczył ośmiominutowy epizod w wygranym 3-0 spotkaniu z 1.FC Nürnberg, 30. listopada. Od tego czasu nie zaistniał w pierwszej drużynie. Gdy kontuzjowany był Boenisch, na pozycji lewego obrońcy występował zazwyczaj Emre Can – nominalnie środkowy pomocnik. Od czasu sprowadzenia Guardado stał się lewym defensorem numer 4. W przyszłym sezonie Guardado w kadrze pewnie nie będzie, Can jest już po słowie z Liverpoolem, pojawi się za to Brazylijczyk Wendell. Drużyna U23, dla której zagrał w 8 spotkaniach (jeden gol), już z kolei nie istnieje… Prognoza na zbliżające się okno transferowe: wypożyczenie lub definitywne odejście. Ocena: brak.

Stefan Reinartz – trapiony przez kontuzje, nie występował zbyt często. Gdy był jednak zdrowy, zazwyczaj znajdował uznanie w oczach Samiego Hyypii. Odporny na techniczną finezję, ale solidny. Na Bundesligę to wystarczy, jednak już w Lidze Mistrzów tak różowo nie było. Po jego fatalnym błędzie Manchester United zainicjował kontrę i zdobył jedną z bramek w wygranym 5-0 wyjazdowym spotkaniu w Leverkusen. W 14 występach w Bundeslidze bramek nie zdobył, za to zdążył nałapać 5 żółtych kartek. Ocena: 5.

Simon Rolfes – w poprzednim sezonie solidne występy przeplatał raczej przeciętnymi. Coraz częściej uwidaczniają się jego techniczne braki, szczególnie w przyjęciu piłki. Gdy jednak jest w formie, Simon stanowi motor napędowy zespołu, jak na kapitana przystało. Zdobył w Bundeslidze 4 bramki; najwięcej od sezonu 2010/11. Zagrał w 31 spotkaniach (22 razy w pierwszym składzie). Ile potrafi jeszcze znaczyć dla zespołu, udowodnił w Lidze Mistrzów, gdzie rozegrał komplet 8 meczy i trafił do bramki rywali trzykrotnie. Ocena: 6.

Lars Bender – poprzedni rok był dla niego krokiem w tył w piłkarskiej karierze. Grał przeciętnie, a czasem po prostu słabo. Wpadka z meczu z Schalke, gdzie w prosty sposób stracił piłkę i sprowokował groźny atak rywali, kosztowała zespół ważną bramkę. W spotkaniu z Eintrachtem Braunschweig w rundzie jesiennej kompletnie nie panował nad nerwami i otrzymał głupią czerwoną kartkę po dwóch żółtych. Mimo wszystko w 29 spotkaniach ustrzelił 3 ligowe bramki – co jak co, ale wciąż potrafi uderzyć groźnie z dystansu. Piłkarzem, pomimo regresu formy, interesował się poważnie Arsenal oraz Joachim Löw, który zamierzał zabrać go na brazylijski mundial. Pech chciał, że na reprezentacyjnym zgrupowaniu doznał kontuzji i mistrzostwa świata – podobnie jak znaczna większość jego kolegów z klubu – obejrzy w telewizji. Ocena: 4.

Emre Can – 29 ligowych występów, 24 w pierwszym składzie, 3 gole – oto jego bilans z pierwszego i ostatniego sezonu w Leverkusen. Trochę zajęło mu przebicie się do podstawowego składu, ale gdy już się w nim znalazł, to na dobre. Udowodnił, że jest piłkarzem świetnie wyszkolonym technicznie, umiejącym „kropnąć” z dystansu, a także potrafiącym grać twardo (9 żółtych kartek). Dla Bayeru grywał na środku pomocy, a czasem z konieczności na lewej obronie. Jego piękna, indywidualna akcja ustaliła wynik meczu 1/8 finału Pucharu Niemiec z Freiburgiem (2-1 dla Bayeru) i dała Aptekarzom awans do kolejnej rundy. W Lidze Mistrzów zagrał 7 razy. W rewanżowym meczu z PSG otrzymał czerwoną kartkę. Jego potencjał dostrzegli w Liverpool FC – od przyszłego sezonu Emre będzie zawodnikiem tego klubu. Ocena: 7.

Jens Hegeler – w tym sezonie raz udało mu się wybić ponad stan ligowej przeciętności. Miało to miejsce nie w Bundeslidze, a w Lidze Mistrzów: w doliczonym czasie gry Jens perfekcyjnym uderzeniem z rzutu wolnego dał Aptekarzom trzy cenne punkty w spotkaniu z Realem Sociedad na BayArenie. To była jedna z tych nielicznych chwil, gdy mogliśmy wyprężyć dumnie pierś i pochwalić się znajomym, że i w tym całym Leverkusen potrafią nieźle kopać piłkę. Reszta sezonu w wykonaniu Hegelera była jednak nijaka. Tylko w 6 meczach znalazło się dla niego miejsce w wyjściowej jedenastce. Często wchodził na końcówki, gdy trzeba było odrabiać niekorzystny wynik. Rzadko kiedy przynosiło to pożądany skutek. Parafrazując Tomasza Hajto, Hegeler nie ma tego kwalitetu, żeby przebić się do pierwszego składu Bayeru. Stąd zapewne decyzja o dołączeniu do Herthy Berlin. Ocena: 4.

Gonzalo Castro – ma za sobą bezbarwny sezon, choć w kluczowych momentach pod koniec rozgrywek stał się ponownie ważną postacią drużyny, zdobywając istotne bramki w meczach z Borussią Dortmund (2-2) oraz z Eintrachtem Frankfurt (2-0). Cień na jego udane występy rzuciły negatywne komentarze Rudiego Völlera, które o mały włos nie doprowadziły do jego odejścia z klubu. Czy popularny „Gonzo” pozostanie w Leverkusen na kolejny sezon – dowiemy się w najbliższym czasie. W 30 występach ligowych zdobył 5 bramek dla die Werkself. Piłkarz, który niedawno ukończył 27 lat, wciąż dysponuje ogromnym potencjałem, więc nic dziwnego, że interesuje się nim Schalke Gelsenkirchen. Ocena: 5.

Levin Öztunali – młody talent pozyskany z Hamburga. W poprzednim sezonie pojawił się w Bundeslidze w 9 meczach, za każdym razem jako zmiennik. W rezerwach 13 spotkań i bramka. Następny sezon pokaże, czy będzie dla niego przyszłość w Leverkusen, czy też podzieli los licznego zastępu niedoszłych Aptekarzy, poupychanych na wypożyczeniach w słabszych klubach. Ocena: brak.

Maximilian Wagener – zaliczył tylko 12 minut w sezonie, za to na poziomie 1/8 finału Ligi Mistrzów. Sami Hyypiä pozwolił mu zagrać w końcówce przegranego 1-2 rewanżu z PSG. Wagener przez ten krótki czas pokazał się jako piłkarz toporny technicznie, często faulujący, grający raczej fizyczny, siłowy futbol. Możliwe jednak, że po prostu zjadła go trema. Sascha Lewandowski w jednym z ostatnich wywiadów wymienił dwóch piłkarzy drużyny rezerw, którzy szczególnie wyróżniają się na tle pozostałych: byli to bramkarz, Oliver Schnitzler, a także właśnie Wagener. Być może dla 19-latka jest jakaś przyszłość w Bayerze, ale nawet jeśli, na swoją prawdziwą szansę będzie musiał dłuuugo poczekać. Ocena: brak.

Sidney Sam – jesienią czołowa postać Bayeru. Dynamiczny, przebojowy, dysponujący precyzyjnym uderzeniem z dystansu, niezłym dryblingiem i przyspieszeniem, a przy tym zmysłem snajperskim pozwalającym mu skutecznie wykańczać sytuacje sam na sam z bramkarzem rywali. Rundę jesienną zakończył przedwcześnie wskutek kontuzji, mając na koncie 7 bramek. Wiosną dołożył tylko jedną, znacznie obniżając loty. Pod koniec sezonu przegrywał rywalizację o miejsce na skrzydle z Julianem Brandtem. Od przyszłego sezonu będzie piłkarzem Schalke Gelsenkirchen. Ocena: 7.

Robbie Kruse – trochę mu zajęło, zanim wreszcie rozpalił oczekiwania kibiców Bayeru. Przełomowym spotkaniem był dla niego jesienny mecz wyjazdowy z FSV Mainz, w którym po raz pierwszy wyszedł w wyjściowej jedenastce Aptekarzy. Sympatyczny Australijczyk kończył pierwszą połowę z dorobkiem dwóch bramek i asysty. Strzelił również w krajowym pucharze, w spotkaniu z Freiburgiem. Sezon zakończył się dla niego przedwcześnie, gdy na jednym z treningów doznał zerwania więzadeł w kolanie. Kontuzja wyeliminowała go z rundy wiosennej i z udziału w mistrzostwach świata w Brazylii. „Skippy” dopiero niedawno wznowił lekkie treningi. Ocena: 6.

Heung-Min Son – 10 bramek i 5 asyst w 31 ligowych meczach. Dwa gole w Pucharze Niemiec. Mimo wszystko oczekiwaliśmy nieco więcej od następcy André Schürrle. Choć rozpoczął sezon od bramki w spotkaniu z Freiburgiem, przez długi czas nie mógł się wkomponować w nowy zespół. Punktem zwrotnym był przyjazd na BayArenę jego byłego klubu – Hamburger SV. Son dał popis gry na najwyższym poziomie i zainkasował jedynego w tym sezonie hat-tricka dla Aptekarzy. To jego trafienia rozstrzygały bardzo ważne mecze: jesienią z Borussią Dortmund (1-0), a także w rundzie wiosennej przeciwko Borussii Mönchengladbach (1-0) i Werderowi Bremen (2-1). Bramka w ostatnim z wymienionych spotkań dała Bayerowi miejsce gwarantujące start w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Heung-Min nie jest do końca zadowolony z zeszłego sezonu i zapowiada, że w kolejnym zagra jeszcze lepiej. Póki co możemy go oglądać w spotkaniach Korei Południowej na mundialu w Brazylii. Ocena: 8.

Julian Brandt – w grudniu zadecydował o dołączeniu do zespołu Aptekarzy, choć miał oferty z mocniejszych klubów. Przy wyborze Bayeru skusiła go fama zespołu przychylnie nastawionego do utalentowanej młodzieży i możliwość częstszych występów niż na przykład w Manchesterze United. Długo czekał na swój debiut w pierwszym składzie, choć często wchodził na ogony spotkań. W meczu z HSV po uderzeniu z dystansu i błędzie Rene Adlera zdobył swojego pierwszego gola w Bundeslidze. Później pokonał też bramkarza Herthy Berlin. Zabłysnął szczególnie w Lidze Mistrzów, gdzie w spotkaniach z PSG wchodził z ławki i robił prawdziwą furorę swoimi odważnymi rajdami z piłką. Zaczynają się nim interesować duże firmy (wśród których można wymienić Chelsea Londyn), ale kolejny sezon niemal na pewno spędzi w obecnym klubie. Reprezentant Niemiec U19 ma papiery na to, by w krótkim czasie stać się czołową postacią drużyny. Ocena: 7.

Seung-Woo Ryu – trafił do Bayeru w podobnym okresie co Brandt. Został wypożyczony do końca sezonu z koreańskiego FC Jeju United, z możliwością wykupu. Jeszcze przed oficjalnym debiutem w koszulce Aptekarzy jego pozyskanie ogłosił wszem i wobec Rudi Völler; miało to miejsce tuż po wygranym przez Bayer turnieju towarzyskim „Wintercup” w Düsseldorfie. Ryu strzelił gola decydującego o awansie Aptekarzy do turniejowego finału. W lidze nie okazał się jednak objawieniem. Zanotował na swym koncie 2 występy, które łącznie trwały zaledwie 11 minut. Jego wykup wciąż stoi pod znakiem zapytania – podobno Bayer miałby go pozyskać z Jeju, by automatycznie wypożyczyć młodego Koreańczyka do jednego z zespołów występujących w 2. Bundeslidze. Ocena: brak.

Eren Derdiyok – wielu kwestionowało jego roczne wypożyczenie z TSG 1899 Hoffenheim. Jak się okazało, słusznie. Drugi okres Erena w Bayerze zakończył się całkowitą klapą. 26-letni napastnik miał powalczyć o wyjazd na mundial do Brazylii z reprezentacją Szwajcarii, jednak występy w końcowych minutach (zazwyczaj) i ledwie jedna bramka (dająca trzy punkty w wiosennym spotkaniu ze Stuttgartem) mówią same za siebie. W okresie zimowych sparingów zdobywał gole jak na zawołanie, tymczasem wiosną szybko powrócił do przeciętności. Derdiyok postawił spory krok wstecz w swojej karierze w Hoffenheim, nie potrafił się odbudować w Leverkusen. W przyszłym sezonie spróbuje szczęścia w tureckim Kasimpasa Stambuł. Ocena: 3.

Stefan Kiessling – był to kolejny dobry sezon w wykonaniu „Kiessa”. Problem w tym, że poprzedni był wręcz fantastyczny, można więc z pewną dozą niepokoju mówić o regresie formy. Napastnik miał spory przestój skuteczności strzeleckiej na przełomie grudnia i stycznia. Ostatecznie jednak zakończył sezon z całkiem niezłym dorobkiem 15 bramek (plus po dwie w Pucharze Niemiec i Lidze Mistrzów). Jedna z nich narobiła sporo zamieszania – sprawa „Phantom-Tor” z pewnością jeszcze nieraz do niego powróci. Stefan po raz kolejny udowodnił, że można na nim polegać nie tylko jeśli chodzi o zdobywanie goli, ale i rozgrywanie piłki w ataku. Wciąż świetny w powietrznych pojedynkach z obrońcami. Nieco gorzej wygląda jego szybkość i przyspieszenie w polu karnym. W przyszłym sezonie po raz pierwszy od dłuższego czasu będzie miał poważnego rywala do walki o miejsce w wyjściowej jedenastce w osobie Josipa Drmicia. Ocena: 8.

Adrian Liput