BayArena
fot. www.bayer04.de

Bayer 04 Leverkusen uległ na własnym stadionie Borussi Moenchengladbach 3:6(1:3). Bramki dla gospodarzy zdobyli: Derdiyok, Vidal, Kiessling. Dla gości trafiali: Herrmann(dwie), Brouwers, Arango, Idrissou, Reus.

Mecz rozpoczął się spokojnym rozgrywaniem piłki przez oba zespoły. Pierwszy, ale niecelny strzał oddał Barnetta w 5 minucie. W 20 minucie fatalny błąd popełnił Vidal, który stracił piłkę pod własnym polem karnym. Idrissou po przechwycie zagrał piłkę do Herrmanna na 3 metr i bez szans był Adler.

Trzy minuty później powinno być 0:2. Po rzucie rożnym na piątym metrze nikt nie krył Bradleya, ale Amerykanin uderzył niecelnie. W 24 minucie Gonzalo Castro dośrodkował w pole karne. Do piłki wyskoczył najwyżej Eren Derdiyok i było 1:1.

W 34 minucie Bayer mógł wyjść na prowadzenie. Głową z ponad osiemnastu metrów uderzał Kiessling, ale trafił w poprzeczkę. Sześć minut później rzut rożny miała Borussia. Na dwudziestym metrze kompletnie nie kryty był zawodnik gości, który oddał strzał w środek bramki. Zasłoniony Rene Adler nie popisał się i wybił piłkę przed siebie. Do futbolówki dopadł Brouwers i zrobiło się 1:2.

Końcówka pierwszej części gry należała kompletnie do przyjezdnych, którzy co rusz nękali Adlera. Na minutę przed końcem połowy zemściło się kolejne, fatalne zachowanie naszej obrony, po której Herrmann strzałem w długi róg podwyższył wynik na 1:3.

Po pierwszej połowie o grze Bayeru 04 nie można napisać nic dobrego. Fatalnie grała obrona i linia pomocy. Z przodu niewidoczny kompletnie był Kiessling.

Wydawało się, że podrażniony Bayer ruszy od początku drugiej połowy do przodu. Nic bardziej mylnego. Cały czas podopieczni Heynckesa bardzo wolno rozgrywali piłkę. Takiej okazji nie mogli przegapić goście i wzięli się za zdobywanie kolejnych goli.

W 56 minucie świetnie rzut wolny wykonał Arango po faulu Barnetty. Bez szans przy tym strzale był Adler, 1:4. Minutę później Vidal faulowany w polu karnym i sam poszkodowany strzela na 2:4. W 60 minucie na 2:5 podwyższa  Idrissou. Dziewięć minut później swój idiotyzm po raz kolejny zaprezentował Reinartz, który odbiegł(?) od Reusa wbiegającego z piłką w pole. Młody pomocnik z pokonaniem Adlera problemów nie miał.

Dwie minuty później błąd popełnił bramkarz gości i trzecią bramką dla Bayeru zdobył Stefan Kiessling. Kilkadziesiąt sekund później powinno być 4:6, ale debiutujący Jorgensen fatalnie spudłował po podaniu Derdiyoka. W 73 minucie Michal Kadlec postanowił urządzić sobie trening innej dyscypliny – Rugby i kopnął piłkę na górne piętra trybun BayAreny. To był chyba prezent dla polskiego FanClubu, który przejechał setki kilometrów, aby oglądać ten cyrk.

Wynik mówi sam za siebie. Nie ma co komentować występu ?Aptekarzy”. Oby w następnym spotkaniu szybko się zrehabilitowali i nastąpiło odrodzenie.