Dzisiaj jest poniedziałek, 23 październik 2017. 00:48



Wciśnij ESC, aby zamknąć


Wywiad z Tomaszem Urbanem - Bundesliga, guma do żucia, Takeshi Castle i absurdalne nazwiska

Każdy fan Bundesligi mający konto na Twitterze zna Tomasza Urbana. To jeden z najpopularniejszych twitterowiczów komentujących wydarzenia związane z niemiecką piłką. Fachowa wiedza, sprawdzone informacje, ale i dowcip i przede wszystkim miłość do Bundesligi. Zapraszamy do długiej, pełnej pasji rozmowy o piłce niemieckiej obecnej, ale i tej sprzed 20 lat.

Opowiedz o Twoich początkach zainteresowania Bundesligą - dawniej ligą trudno dostępną. Wyniki z niemieckich aren można było bowiem zazwyczaj śledzić tylko w prasie, telegazecie, informacji o niej mieliśmy niewiele.

Sam początek, choć nieświadomy, to początek lat 90-tych. Kiedyś były takie gumy do żucia "Bundesliga", w których były naklejki piłkarzy grających w lidze niemieckiej. Zbierałem to namiętnie, dopóki nie poszła jakaś plotka, że te gumy są rakotwórcze i moja mama zainteresowała się moim zbieractwem.

Potem nadszedł czas „Rana". Sobota, godzina 18:00 - to było moje osobiste święto. Nawet do dziś, jak spotykamy się z kumplami przy piwie, to przerzucamy się najbardziej absurdalnymi nazwiskami z tamtego okresu. Jeden rzuci Sternkopfem, drugi Marschallem, trzeci jeszcze jakimś Eigenrauchem albo Schuppem... No i oczywiście na żywo oglądało się mecze na telegazecie Sat.1. Poza tym, dzięki takim programom jak „Doppelpass" i „Viererkette", czy „Takeshi Castle" na DSF-ie, nauczyłem się języka niemieckiego. Piękne czasy.

Pisałeś na Twitterze, że nikomu nie kibicujesz, ale najbliżej Ci do Borussii Mönchengladbach. Nigdy nie trzymałeś mocniej kciuków za żaden klub tej ligi?

Nie. Pomijam oczywiście fakt, że trzymam zawsze kciuki za naszych w Bundeslidze, więc do tej pory łaskawiej spoglądałem na Dortmund, a w tym sezonie będę pewnie dobrze życzył Kolonii, ale nie mam jednego, zdecydowanie ulubionego klubu. Nawet nie określiłbym się mianem kibica Gladbach. Co najwyżej sympatyka.

Do którego z sezonów wracasz myślami najczęściej? Kiedy najtrudniej było odstąpić od słynnej telegazety Sat.1 choćby na minutę?

Zdecydowanie do sezonu 2000/2001. Pamiętam, że wtedy właśnie odpuściłem telegazetę. Czekałem na „Ran" i nie chciałem znać szczegółów tego, co się dzieje w Gelsenkirchen i w Hamburgu. Niesamowita historia. Tylko Bayernowi mogło się udać coś takiego...

Dotknąłeś Bundesligi z bliska, widziałeś ją na żywo z trybun, otoczkę wokół stadionu przed spotkaniami. Co zrobiło na Tobie największe wrażenie, co uderzyło Cię najmocniej?

Paradoksalnie, mimo że trochę czasu w Niemczech spędziłem, to tych meczów na żywo zbyt wielu na liczniku nie mam. Bilety były nie na moją kieszeń. I tu pewnie też będziesz zdziwiony, ale najmilej wspominam wyjazd ze znajomym z Lubeki i z kibicami VfB do Hamburga na mecz z St. Pauli. Atmosfera w pociągu, sam stadion przypominający nieco nasze rudery sprzed lat, atmosfera na stadionie... Niby nic szczególnego, ale to był mój pierwszy taki wyjazd i zapadł mi mocno w pamięć. Pozostałe mecze przeżywałem już bardziej na chłodno.

Niemcy żyją piłką ligową, nawet na niższych poziomach. Weekendy to w radiach głównie relacje z meczów, w telewizji dominują skróty spotkań, w miastach i miasteczkach piłkarskie święto. To wynika Twoim zdaniem z siły niemieckiej piłki, czy raczej z kultury, tradycji, podejścia ludzi?

Z wszystkiego po trochu. Powiem szczerze, że praktycznie nie znam Niemca, który by komuś nie kibicował. Spytaj kogoś, za kim jest, to zaraz usłyszysz nazwę jakiegoś klubu. Rzadko kto Ci odpowie, że się tym nie interesuje. Oczywiście, są wariaci tacy jak my, którzy chłoną wszystko, co się da, są i tacy, którzy ograniczają się do sprawdzenia wyniku swojego zespołu, ale generalnie zdecydowana większość Niemców potrafi powiedzieć, czy kibicuje Schalke, Dortmundowi, czy Bayernowi. Zresztą o czym tu dużo mówić, skoro w Kolonii na 2. Bundesligę chodziło średnio ponad 46 tysięcy ludzi. To wiele wyjaśnia. Tradycja, identyfikacja, świadomość pięknej historii, poziom niemieckiej piłki. Wszystko na raz.

Mówimy teraz o lidze mistrzów świata, o lidze, która jest chwalona za pełne stadiony i kluby, które przestrzegają finansowych zasad fair-play. Moim zdaniem, pod względem prestiżu, Bundesliga już dawno uciekła lidze francuskiej, jest na poziomie ligi włoskiej. Czy kolejne granice - postrzegania na świecie, wzrostu popularności, są do pokonania?

Trzeba rozgraniczyć poziom sportowy od możliwości marketingowych. Bundesliga pięknie się rozwija pod każdym względem, ale jej problemem może być jednak niedostatek marek w skali światowej. Okrętem flagowym jest Bayern, a dalej pustka, bo mimo wszystko Dortmund marketingowo w Azji czy Ameryce Południowej, to nie ten kaliber co Liverpool, Arsenal (o United, City czy Chelsea nawet nie wspominam), czy Milan i Juventus. Bierze się to pewnie też stąd, że Niemcy bardzo rozsądnie wydają pieniądze na nowych zawodników. Przecież rekordowy transfer w historii Bundesligi to 40 mln Euro wydane przez Bayern na Martineza. Zobacz, jakie kwoty wydają Barcelona, Real, City... To napędza całą koniunkturę i potęguje popularność tych klubów na świecie.

Bayer Leverkusen to drużyna, która w ostatnich 15 sezonach zajmowała aż 11 razy miejsce w pierwszej piątce Bundesligi, pięciokrotnie mieszcząc się na podium. Czy zaliczysz Aptekarzy do czołowych klubów ligi? Czy jednak pod względem tradycji, prestiżu, wielkości klubu trudno zaliczyć go do wizytówki niemieckiego futbolu?

Zdecydowanie Leverkusen to czołówka Bundesligi! To nie podlega kwestii i nie mówię tego dlatego, że jesteś fanem tego zespołu. Bundesliga przybiera kształt dawnej Serie A, gdzie w pewnym momencie tez była wielka siódemka (Juve, Milan, Inter, Roma, Lazio, Parma i Fiorentina) i ciężko było komukolwiek się przez tę siódemkę przedrzeć. Wydaje mi się, że w Bundeslidze tworzy się podobna sytuacja, przy czym tutaj jest wyraźny lider, a potem cztery zespoły o zbliżonym potencjale i możliwościach, czyli Dortmund, Schalke, Leverkusen i Wolfsburg, a pół kroku za nimi jest jeszcze Gladbach. Reszcie ciężko będzie z tymi klubami rywalizować w skali całego sezonu. Oczywiście trzeba mieć świadomość, że Leverkusen to marketingowo jednak półka niżej niż Dortmund i Schalke, ale sportowo już niekoniecznie.

Jakim klubem dla Ciebie był Bayer przez lata zainteresowania Bundesligą? Z jakimi wspomnieniami go wiążesz?

Moje pierwsze wspomnienie z Bayerem to, jeśli się nie mylę, rok 1994. Pamiętam, że rodzice założyli w domu kablówkę i tego samego dnia na RTL2 oglądałem mecz Leverkusen z Benfiką. Jeśli się nie mylę, było 4:4. Pozostałe wspomnienia są pewnie takie, jak u innych, czyli przegrane w ostatnich kolejkach mistrzostwa, jak choćby w roku 2000, czy w 2002. W ogóle ten sezon 2002, mimo że przegrany na każdym froncie, był chyba przełomowy dla Leverkusen, jeśli chodzi o postrzeganie ich przez postronnych obserwatorów Bundesligi. Wiadomo, pojawiły się hasła "Vizekusen", "Neverkusen", ale myślę, że wielu ludzi współczuło wówczas Bayerowi i uświadomiło sobie, że ten wytwór chemicznego koncernu ma jednak w sobie ludzką duszę. Wydaje mi się, że najpóźniej wtedy Leverkusen przekonał do siebie bundesligową społeczność.

Wracając do odpowiedzi na pierwsze pytanie... Jakie przypominasz sobie najstarsze, najbardziej absurdalne nazwiska ludzi z BayArena?

Absurdalne to może nie, ale pamiętam doskonale świetnego Rüdigera Vollborna, obrońcę Martina Kree, Franco Fodę, Markusa Happe... O, mam! Pamiętam jedno absurdalne nazwisko - Jürgen Radschuweit! Ale nic więcej na jego temat powiedzieć nie umiem. Tylko nazwisko siedzi mi w głowie. Swoją drogą, ile niepotrzebnych rzeczy człowiek przechowuje przez tyle lat w mózgu...

Poprzedni sezon - z jednej strony dziwny, z drugiej strony normalny dla Bayeru, pełen wahań formy, wielkich oczekiwań i jeszcze większych rozczarowań. Kto tym razem był winny wiosennej obniżki formy? Hyypia, zawodnicy, a może jednak forma z jesieni była ponad możliwości Aptekarzy?

Jak patrzyłem na Hyypię, to zawsze sobie zadawałem pytanie - jak on do cholery jasnej jest w stanie kogokolwiek zmobilizować do lepszej gry? Mówiąc oględnie - nie biło od niego charyzmą... Zastanawiałem się, czy to rzeczywiście nie było tak, że całą robotę odwalał mu wcześniej Lewandowski. Na pewno wyniki z jesieni były ponad stan, ale tak samo wyniki z wiosny były zdecydowanie poniżej stanu posiadania. Zaciął się Kiess, Son grał nieźle, tylko bardzo nieskutecznie, do tego problemy z kontuzjami, standardowo z bokami obrony. Przeskok z Carvajala na Donatiego i Hilberta niestety musiał odbić się niekorzystnie na zespole. Z drugiej strony świetny sezon mieli Leno i Toprak, nieźle wyglądał Rolfes, błysnął Brandt, którego typuję na wielką gwiazdę Bundesligi i reprezentacji Niemiec w niedalekiej przyszłości.

Obecne okienko transferowe jest rekordowe pod względem wydatków w Leverkusen. Przyszedł nowy trener, obiecujący zawodnicy. Porządnie wzmacnia się jednak cała liga. O co będzie się bić zespół Rogera Schmidta w kraju i w Europie?

Nie mam wątpliwości, że o LM. Jak się wydaje 30 mln Euro w jednym okienku, to cel musi taki być. Oczywiście nie jest powiedziane, że Bayer osiągnie ten cel, bo konkurencja będzie w nadchodzącym sezonie potworna, ale szansa na LM absolutnie jest. Trzeba Schmidtowi dać trochę czasu na poukładanie tych wszystkich klocków po swojemu, ale potencjał kadrowy Bayeru jest ogromny, a kadra szeroka, dobrze obsadzona - zwłaszcza w ofensywie, bo w defensywie widzę kilka dziur - i pozwala na taktyczną elastyczność w zależności od rywala.

Gonzalo Castro - człowiek grający w Leverkusen od zawsze, rzucany po pozycjach, na których raz grywał lepiej, raz gorzej. Powinien zostać w Leverkusen, bo tu jego miejsce, czy jednak czasem nie jest tak, że Bayer blokuje już jego rozwój, a on trochę blokuje rozwój Bayeru?

Coś w tym jest. Ja jestem zwolennikiem wietrzenia kadry. Czasem lepiej puścić w świat ważnego, podstawowego zawodnika i sprowadzić w jego miejsce kogoś innego, choćby po to, żeby zasiać taki zdrowy ferment, żeby dać sygnał innym, że trzeba się mocno starać, bo w klubie nie ma świętych krów. Miałem wrażenie, że Hyypia nie do końca miał pomysł na Castro. Oczywiście, to świetny piłkarz, ale chyba rzeczywiście najlepiej by było i dla niego, i dla Bayeru, gdyby poszli już swoimi drogami. Ponadto przy ustawieniu preferowanym przez Schmidta z dwoma defensywnymi pomocnikami, Castro znowu może mieć kłopoty w trakcie sezonu.

Na Twitterze wrzucasz raczej pewne, sprawdzone informacje. Masz swoich ulubionych niemieckich dziennikarzy? Od których mediów zaczynasz codzienny przegląd wiadomości ze świata piłki niemieckiej?

Nie, ulubionych nie mam. Obserwuję około 700 osób i myślę, że około 500 to źródła niemieckie, czyli dziennikarze, media i zawodnicy. Jeśli mogę coś polecić, to zdecydowanie @BL_Latest, która zbiera wszystkie najważniejsze informacje związane z Bundesligą i wrzuca na Twittera, podając przy okazji źródło. Polecam także znającym niemiecki stronę ligainsider.de. Jest tam cała masa przydatnych informacji, statystyk i opracowań. Ostatnio np. zachwyciła mnie tam analiza kadrowa FC Köln.

A jak oceniasz polską scenę kibiców Bundesligi - klubowe portale, fan cluby? Śledzisz je?

Nie, nie śledzę. Ograniczam się do śledzenia niemieckich stron i for. Mam wyselekcjonowane w zakładce kilkadziesiąt przydatnych linków i na koniec w miarę możliwości tam zaglądam. Chciałbym jednak powiedzieć, że rozmowy, jakie toczymy na Twitterze z naszą bundesligową społecznością, stoją na naprawdę dobrym poziomie. Jestem naprawdę zachwycony kulturą tych rozmów i pod wrażeniem wiedzy i pasji wielu osób. One na pewno wiedzą, że mam ich na myśli, więc nie będę rzucał nazwiskami. Powiem inaczej - skoro już kogoś followuję, to znaczy że się do wspomnianego wyżej grona zalicza

Z którym z zawodników Bundesligi - obecnych czy byłych - chciałbyś się spotkać i porozmawiać? Który klub zaś chciałbyś zobaczyć od środka - jak funkcjonuje, jakie ma tajemnice?

Chciałbym zapytać Ulfa Kirstena, ile ważą ciosy Adama Matyska. A tak poważnie - ogromne wrażenie robi na mnie osobowość Sammera. Niesamowity gość. Po zdobyciu przez Bayern ostatniego mistrzostwa oglądałem SportStudio na ZDF-ie z nim w roli głównej. Zachwycił mnie, naprawdę. Zestaw jego charyzmę i "charyzmę" Hyypi...

A co do klubu - chyba wskazałbym na Dortmund. Nie przez przypadek Veh w wywiadach mówi, że BVB to wzór, na którym Stuttgart musi się wzorować. Poza tym, gdybym był trenerem i miałbym szansę odbyć staż w jakimkolwiek klubie na ziemi, to zdecydowanie wybrałbym się do Kloppa. On też mnie fascynuje, tak jak kiedyś Rangnick.

Masz swoją ulubioną historię, anegdotę związaną z niemiecką piłką?

Nieśmiertelny Janusz Góra! Zdecydowanie. I wcale nie chodzi mi o jego słynny "Skandaaaal!". W DSF-ie leciały kiedyś takie śmieszne momenty z Bundesligi, coś jak „Łapu-Capu" w Canal+. I wypowiedź Janusza Góry pojawiała się tam nader często. Było to w czasach, gdy grał bodaj w Ulm. Dziennikarz zapytał go o wrażenia po bardzo dobrym występie, bo Góra strzelił w tym meczu dwa gole. I zapewne chciał się swoją radością i osiągnięciem podzielić z telewidzami. Problem w tym, że pomylił czasowniki. W języku niemieckim słowo "schieβen" - strzelać, leży niebezpiecznie blisko słowa "scheiβen" - czyli... wypróżniać się w pozycji kucznej w nieco mniej dyplomatycznej formie. Do tego niezwykle zbliżone są do siebie imiesłowy czasu przeszłego, no i pan Janusz mówiąc "Ich habe heute zwei geschissen!" pochwalił się oglądającym go z "bananem na gębie" telewidzom, że tego dnia dwukrotnie złożył dwukrotnie owocne wizyty w kibelku, o bramkach niestety nie wspominając.

Rozmawiał: Martin Huć

 

Data: poniedziałek, 20 lipiec 2014; 18:59;  Źródło: --- Autor: martinbm

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze użytkowników

zuzlowiaki

Grupa: Użytkownicy
Komentarzy: 1
Dołączył: 2017-06-09
Wysłano: 12 czerwiec 2017; 06:07

co to są dwie wizyty...amator!:)

juta_ewa

Grupa: Użytkownicy
Komentarzy: 1
Dołączył: 2017-06-09
Wysłano: 12 czerwiec 2017; 05:28

najlepsza końcówka:)

adrian_walczyk

Grupa: Użytkownicy
Komentarzy: 1
Dołączył: 2017-06-09
Wysłano: 10 czerwiec 2017; 12:20

super sprawa:)

Dejv

Grupa: Użytkownicy
Komentarzy: 4
Dołączył: 2014-05-15
Wysłano: 27 lipiec 2014; 20:21

Bardzo dobry wywiad!

« poprzednia 1 następna »



MECZE BAYERU LEVERKUSEN
  • NASTĘPNY
  • POPRZEDNI
FC Ingolstadt 04
1-1
Bayer 04 Leverkusen
2017.05.06, godz. 15:30 / 32. kolejka
TABELA LIGOWA
p. Drużyna M Z R P PKT
1 Bayern Monachium 0 0 0 0 0
2 Bor. Mönchengladbach 0 0 0 0 0
3 Borussia Dortmund 0 0 0 0 0
4 1899 Hoffenheim 0 0 0 0 0
5 1. FC Köln 0 0 0 0 0
6 Bayer 04 Leverkusen 0 0 0 0 0
STRZELCY
1. Javier Hernandez 11
2. Calhanoglu Hakan 6
3. Volland Kevin 6
4. Pohjanpalo Joel 6
5. Kai Havertz 4
ANKIETA
Heiko Herrlich...
...to trener na lata, który zapewni nam powrót do górnej połowy tabeli!

...to rozwiązanie tymczasowe, po sezonie trzeba szukać nowego trenera.

...to jakieś nieporozumienie, trzeba szukać kogoś na gwałt, póki jeszcze nie bijemy się o utrzymanie!

facebook
STATYSTYKI
Na stronie przebywa obecnie 111 osób - 111 gości
i 0 użytkowników

Na stronie dotychczas ukazało się: 2424 newsów i 1135 komentarzy






olej kokosowy - w diecie dla sportowców
Tak dla Kadry - Reprezentacja, Kadra
Tottenham Hotspur