Dzisiaj jest środa, 13 grudzień 2017. 19:31



Wciśnij ESC, aby zamknąć


Sukcesy Aptekarzy w Pucharze Azji - powód do radości czy problem?

Posiadanie reprezentantów kraju we własnej kadrze to zawsze prestiż dla klubu. Zwłaszcza, jeśli są oni kluczowymi zawodnikami swych drużyn narodowych, często stanowiących różnicę między sukcesem a porażką. Niewątpliwie do tej kategorii zaliczyć należy dwóch skrzydłowych Bayeru Leverkusen, Heung-Min Sona (Korea Południowa) i Robbiego Kruse (Australia). Obaj wciąż pozostają w grze o rozgrywany w ojczyźnie "Skippy'ego" Puchar Azji.

O uwielbieniu, jakim kibice "tej lepszej" Korei darzą Sona, pisano już wielokrotnie. To prawdziwa gwiazda w swoim kraju, równająca popularnością do wykonawców muzyki pop z okładek kolorowych pism. Że sława ta nie jest pozbawiona podstawy, za jaką należy uznać dobrą formę na boisku, Son udowodnił w meczu ćwierćfinałowym Pucharu Azji z mini-rewelacją fazy grupowej turnieju, Uzbekistanem. Po dziewięćdziesięciu minutach na tablicy wyników wciąż widniały dwa zera. Dopiero w dogrywce Koreańczycy zdobyli dwie bramki. Obie poszły na konto skrzydłowego Bayeru.

Również Kruse, nie mogący po kontuzji przekonać do siebie Rogera Schmidta, za to wracający do dawnej dyspozycji w reprezentacji, strzelił na turnieju gola. W drugim, decydującym o awansie Australijczyków meczu grupy A, pokonał golkipera Omanu. Socceroos wygrali aż 4-0. Kruse to wciąż gracz szybki i dynamiczny, odgrywający ważną rolę w zespole Ange Postecoglu. Opiekun australijskiej kadry był zresztą krytykowany za oszczędzanie piłkarza Bayeru w ostatnim meczu fazy grupowej, gdy gospodarze turnieju, podobnie jak Koreańczycy, mieli już zapewniony udział w ćwierćfinale. Bój o "pietruszkę"? Tylko z pozoru. Obie reprezentacje wolały w dalszej fazie uniknąć mocnych Chin, które z kompletem punktów wygrały grupę B. Ostatecznie w stosunku 1-0 zwyciężyła Korea. Son i Kruse pojawili się na murawie w drugiej połowie, Australijczyk z Leverkusen zmarnował stuprocentową okazję do wyrównania. Nie wpłynęło to jednak na ogólną ocenę jego przydatności dla zespołu narodowego; w meczu ćwierćfinałowym z Chinami grający z "10" na plecach Robbie rozegrał pełne dziewięćdziesiąt minut. Australia wygrała 2-0 i awansowała do półfinału, gdzie zmierzy się ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Korea z kolei zagra o finał z Irakiem.

Obie drużyny są faworytami w walce o udział w ostatnim meczu Pucharu Azji, który rozegrany zostanie 31. stycznia. Data brzmi znajomo? Nic dziwnego, właśnie wtedy Bayer zagra pierwszy mecz rundy rewanżowej Bundesligi. Do Leverkusen zawita próbująca się odrodzić, choć w sparingach nie rzucająca na kolana, Borussia Dortmund. Zarówno zawodnicy, jak i kibice Aptekarzy, nie powinni jednak sugerować się wynikami osiąganymi przez podopiecznych Jürgena Kloppa w meczach towarzyskich. BVB będzie podwójnie zmotywowane, by wiosenne starcia rozpocząć od zwycięstwa, które pozwoliłoby oddzielić się grubą kreską od fatalnej jesieni.

Wiemy już na pewno, że zarówno Son, jak i Kruse, w spotkaniu z zespołem z Dortmundu na pewno nie zagrają. Kilka dni później Bayer gra na wyjeździe z Herthą Berlin, która w pierwszym w tym sezonie starciu z Aptekarzami pomimo porażki 2-4 potrafiła zaleźć im za skórę, okazując się niewygodnym rywalem. W niedzielę 8. lutego drużynę Schmidta czeka wyjazd do Bremy na spotkanie z Werderem. W razie zwycięstwa Australii i Korei Południowej w półfinale, Son i Kruse wypadają na cały "angielski tydzień".

Zmęczenie zarówno po turnieju, jak i po długim locie, to jedno. W razie triumfu Australii, Kruse nie będzie musiał daleko podróżować na ceremonię mającą uhonorować zwycięzców - odbędzie się ona na miejscu. Jeśli jednak Puchar Azji wygra Korea, Son zamiast prosto do Leverkusen, z Antypodów powędruje do ojczyzny, by tam wraz z pozostałymi w kraju kibicami Taeguk Warriors cieszyć się z triumfu. Co oczywiście dodatkowo opóźni powrót kluczowego zawodnika die Werkself do klubu.

Idealny wariant dla włodarzy Bayeru, którzy sukcesy swoich reprezentantów przyjmują z mieszanymi uczuciami? Porażka Korei i Australii, oznaczająca udział obu ekip w meczu o trzecie miejsce, który zostanie rozegrany 30. stycznia, w przeddzień finału. Na mecz z Borussią wprawdzie obaj Aptekarze nie zdążą, z Herthą wskutek zmęczenia zapewne też by nie zagrali (w każdym razie nie od pierwszej minuty), ale już na Bremę byliby gotowi.

Co na to kibice? Żadnych wypowiedzi na ten temat nie znam, więc mogę mówić jedynie za siebie. Otóż uważam, że o ile interes klubu jest kluczowy, o tyle jednak nie potrafię trzymać kciuków za Zjednoczone Emiraty Arabskie i Irak. Chciałbym, żeby "Sonny" i "Skippy" spotkali się ponownie w finale. Nieobecność koreańskiej gwiazdy może przecież zrekompensować Julian Brandt, który sroce spod ogona nie wypadł, zaś gdy grał jesienią (a grał zdecydowanie zbyt rzadko), zazwyczaj imponował formą. Co do Kruse - w klubie i tak jest zdecydowanie niedoceniany (uważam wręcz, że Schmidt go marnuje), niech więc pogra dla reprezentacji o końcowy sukces. Może tym samym przypomni się klubowemu trenerowi i wyśle mu sygnał, by nie rezygnował z niego zbyt wcześnie.

Robbie nie ma szans na podstawowy skład, nie w sytuacji, gdy musi rywalizować z gwarantem kasy od LG (Son), odkryciem jesieni nie tylko w Leverkusen, ale i całych Niemczech (Bellarabi), a także młodym niemieckim talentem (Brandt). To jednak przecież świetny materiał na typowego jokera. Jest szybki, ruchliwy, zwrotny, przy tym potrafi strzelać gole - idealny zawodnik, którego można wpuścić na ostatni kwadrans na wymęczonego rywala. Szkoda niszczyć jego potencjał na trybunach, zwłaszcza, że to już drugie okno transferowe z rzędu, gdy w Niemczech spekulowano o jego możliwym odejściu na wypożyczenie. Kruse jest jednak mimo wszystko trzymany w Bayerze. Jako że darzę go sympatią, żywię nadzieję, że nie tylko po to, by sprawdzał jakość krzesełek na BayArenie.

Dobra postawa zarówno jego, jak i Sona, na pewno nie przejdzie w Leverkusen bez echa. Menedżer klubu, Jonas Boldt, zapewnił niedawno, że w Australii pracuje jeden z aptekarskich skautów, którego zadaniem jest obserwacja obu piłkarzy die Werkself... ale również potencjalnych wzmocnień Bayeru. Kolejny Azjata w drużynie? To chyba jednak temat dopiero na kolejne, letnie okno transferowe. Do zakończenia obecnego pozostał niewiele ponad tydzień, a poza bzdurami o Roberto Soldado i jednej wzmianki dotyczącej Dominique'a Heintza z Kaiserslautern, raczej nie słychać o tym, by Bayer chciał do siebie sprowadzić kolejnego piłkarza na drugą część sezonu Bundesligi.

Adrian Liput

Data: środa, 25 styczeń 2015; 14:52;  Źródło: --- Autor: Adrian

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Brak komentarzy



MECZE BAYERU LEVERKUSEN
  • NASTĘPNY
  • POPRZEDNI
FC Ingolstadt 04
1-1
Bayer 04 Leverkusen
2017.05.06, godz. 15:30 / 32. kolejka
TABELA LIGOWA
p. Drużyna M Z R P PKT
1 Bayern Monachium 0 0 0 0 0
2 Bor. Mönchengladbach 0 0 0 0 0
3 Borussia Dortmund 0 0 0 0 0
4 1899 Hoffenheim 0 0 0 0 0
5 1. FC Köln 0 0 0 0 0
6 Bayer 04 Leverkusen 0 0 0 0 0
STRZELCY
1. Javier Hernandez 11
2. Calhanoglu Hakan 6
3. Volland Kevin 6
4. Pohjanpalo Joel 6
5. Kai Havertz 4
ANKIETA
Heiko Herrlich...
...to trener na lata, który zapewni nam powrót do górnej połowy tabeli!

...to rozwiązanie tymczasowe, po sezonie trzeba szukać nowego trenera.

...to jakieś nieporozumienie, trzeba szukać kogoś na gwałt, póki jeszcze nie bijemy się o utrzymanie!

facebook
STATYSTYKI
Na stronie przebywa obecnie 135 osób - 135 gości
i 0 użytkowników

Na stronie dotychczas ukazało się: 2430 newsów i 1141 komentarzy






olej kokosowy - w diecie dla sportowców
Tak dla Kadry - Reprezentacja, Kadra
Tottenham Hotspur